czarna maska - moje spostrzeżenia



Nastała taka moda na czarną maskę i czarną pastę do zębów, że wręcz wszędzie jest o nich głośno. Sama chcąc sprawdzić ten super składnik na swojej skórze, podjęłam kroki aby najpierw sięgnąć po maskę, ale w saszetce. Nie byłam jakoś znacząco nastawiona na maski cud, bo już tyle przerobiłam ich na twarzy, i ogromu spektakularnych efektów nie doczekałam :)

Do wypróbowania przekonały mnie filmiki jak to maska wyrywa wszystkie twarzowe niedoskonałości. Zakupiłam saszetki na kilka prób i ...hm.. no właśnie? i...?

Wszędzie zalecają maskę nakładać najlepiej po wykonaniu parówki. Chodzi bowiem o otwarcie się porów, z których to maska wyciągnąć ma wszystkie zanieczyszczenia. Oczywiście siła odrywania jest na tyle duża, że wyrwie nawet włosy, ale czy wszystko?

Kupiłam trzy saszetki i każdą zastosowałam inaczej.

Pierwszą położyłam jedynie na oczyszczoną twarz.
Drugą położyłam na oczyszczoną twarz świeżo po ćwiczeniach, bo twarz aż mi parowała z gorąca.
Trzecią położyłam na twarz po wykonaniu parówki.

Po każdym wykonaniu twarz oczywiście była promienna, jak po każdej innej maseczce, ale oczyszczenia w każdym z tych przypadków były u mnie mizerne.

Ostatnio pomyślałam jednak, że maska z saszetki starcza oczywiście na całą powierzchnie twarzy, ale może nie rzecz w pełnym rozprowadzeniu a w grubości nałożenia.
Przy grubszej warstwie, po zastygnięciu, tworzy się konsystencja prawie gumy. Kiedy taka grubsza 'guma' wnika w pory, to przy jej odrywaniu zapewne wyrwie to co potrzeba. Przy cienkiej warstwie, jak to było w moim przypadku, spełniła zadanie podobne do maseczek żelowych, o podobnej formie zrywania tylko w przezroczystym kolorze.

Czy zatem jestem zadowolona z tego genialnego efektu? No cóż.. nie do końca. Nie wiem jednak czy to błąd maseczki czy mojego nakładania jej cienką warstwą, więc nie skreślam jej całkowicie i wypróbuje ją jeszcze na kilka sposobów.

Może za którymś razem załapie wszystkie twarzowe wnętrzności i wyrwie wszystkich nieproszonych gości :) Może zagościli się za bardzo i potrzeba im kilkakrotnych interwencji :)

Tak czy inaczej polecam sprawdzić na sobie. A jak sprawdzicie napiszcie swoje komentarze na temat tej maski pod postem. Maska jest zarówno dla Pań jak i Panów, więc jestem ciekawa opinii obu stron. 

Chyba, że ktoś z Was już ją wypróbował i może poszczycić się świetnymi efektami. Chętnie poznam szczegóły zastosowania, w przypadku osób którym się udało.




Komentarze

POPULARNE POSTY

efekty ćwiczeń z Ewą Chodakowską po 3 tygodniach

dlaczego zaczęłam traktować ludzi z wzajemnością?

Efekty ćwiczeń - porównanie pierwsze - po miesiącu

Kiedy nie ma z kim porozmawiać

Biotyna, czyli jak zaczęłam inaczej ratować włosy?

Tusz bez efektu PANDY ;) - idealny przyjaciel soczewek (haul zakupowy)

Jedziesz na See Bloggers? Co zabrać?

nowe ciało - nowa niewidoczna bielizna - czyli jak spełniam swoje modowe marzenia

mapa marzeń - jak ją zrobić?

Garnier fructis - szybki ratunek dla kręconych włosów