Maseczki koreańskie - trochę azjatyckiej nuty i mojego spostrzeżenia.


Maseczki - jedne z ulubionych artykułów kosmetycznych każdej kobiety. Skóra twarzy to Nasza wizytówka i twarzą robimy pierwsze wrażenie, więc cera jest dla kobiet bardzo istotną kwestią.
Niestety nie zawsze maseczki w tym pomogą, mogą jedynie zrelaksować i odświeżyć skórę, ale warto je stosować chociażby, aby poczuć się lepiej.

Ja od lat wiem, że marzenie o idealnej cerze będzie u mnie możliwe dopiero, kiedy zastosuje jakieś zabiegi kosmetyczne w specjalistycznych gabinetach. Jest tak, bo w okresie młodości, moja skóra twarzy była pokryta trądzikiem. Niestety na jej powierzchni pojawiały się także ropne, bolące wykwinty, które nie tyle były uciążliwe, szpecące czy były moim kompleksem, ale spowodowały, że po wielu latach pozostały na twarzy blizny i nierówności z tym związane.

Do tego fakt, że moja skóra jest wrażliwa, cera sucha (chociaż przez lata byłam przekonana, ze tłusta), i w okresie letnim pojawiają się przebarwienia, powodują, że bez kosztownych, specjalistycznych rozwiązań, raczej się nie obejdzie, abym kiedyś miała piękną cerę jak skóra niemowlaka.

Ale czy jest to powód, żeby "nie żyć"?
Nie!


Widocznie takie doświadczenia pojawiają się po coś. Uczą odporności, braku przejmowania się drobiazgami, a w rzeczywistości może miały być powodem tego, żebym kiedyś z takich zabiegów skorzystała i opowiedziała Wam na blogu czy kanale o tym jak to wygląda wszystko w szczegółach?

Jednak zanim z takich zabiegów skorzystam dzisiaj chce Wam zaprezentować maseczki koreańskie, które dostałam od marki będącej wystawcą na evencie See Bologgers w lipcu tego roku.
Dwie z maseczek już zużyłam, więc mogę powiedzieć, że mocno przylegają do twarzy, ale w kwestii składników, ja na swojej skórze nie poczułam znaczącego działania.



Jeżeli jednak nie macie problemów skórnych, a Wasza cera jest normalna, a przynajmniej normalnie reaguje, to zapewne więcej będziecie mogły/mogli o nich powiedzieć.
Ja mogę je polecić tylko dlatego, że są dobrze wykonane, mają wystarczającą, a nawet nadmierną ilość kosmetyku, która można rozsmarować jeszcze na szyi i dekolcie, lub zastosować na twarz kolejnego dnia rano, co w przypadku innych maseczek - jest zbyt mała.
Ponadto to, że dobrze rozkłada się na twarzy i przylega do skóry, pokazuje, że nie odstaje nic, nawet wtedy kiedy rozmawiamy. Dzięki temu nie wysycha i przez 20 minut bez problemu wprowadza składniki odżywcze w skórę.



To są moje pierwsze maseczki ze wschodu, których używam, i nigdy nie byłam fanką takich produktów, ale ze względu na możliwość ich przetestowania mogę polecić wszystkim tym, którzy uważają produkty ze wschodu za ciekawe i wartościowe. 
Da mnie również są one ciekawe, ale ja mam jednak chyba sentyment także do marek tworzonych gdzieś bliżej, bo wiem jak trudno jest wypromować marki, jak tworzy się coś swojego - szczególnie w Polsce.

Dajcie znać czy stosujecie takie maseczki, co o nich sądzicie, albo które są Waszymi ulubionymi?
Chodzi mi przede wszystkim o te ze wschodu, które same byście poleciły/polecili.

Komentarze

POPULARNE POSTY

efekty ćwiczeń z Ewą Chodakowską po 3 tygodniach

dlaczego zaczęłam traktować ludzi z wzajemnością?

Efekty ćwiczeń - porównanie pierwsze - po miesiącu

Kiedy nie ma z kim porozmawiać

Biotyna, czyli jak zaczęłam inaczej ratować włosy?

Tusz bez efektu PANDY ;) - idealny przyjaciel soczewek (haul zakupowy)

Jedziesz na See Bloggers? Co zabrać?

nowe ciało - nowa niewidoczna bielizna - czyli jak spełniam swoje modowe marzenia

mapa marzeń - jak ją zrobić?

Garnier fructis - szybki ratunek dla kręconych włosów