urlop od social mediów - warto czy nie?


Mijają 2 miesiące od ostatniego wpisu na blogu.
Dlaczego aż na dwa miesiące zniknęłam z internetowego świata i uważam, że każdy od czasu do czasu powinien to zrobić?

Dlatego, że poza pracą jaką zajmuje się od lat, która nie jest za bardzo związana z internetem, moje działania internetowe w postaci blogów i kanału na youtube, to przede wszystkim hobby, które dążę do tego, aby stało się pracą.
Tak jak w każdym przypadku trzeba od wszystkiego odpocząć, by się w danym momencie nie wypalić, a ja w swoim życiu już takie wypalenie przerobiłam i nie chce powtórki z rozrywki.

Po to w szkołach są wakacje, w pracy urlopy, a w ciągu roku weekendy.
Gdyby każdy z Nas robił dzień w dzień to samo, pracował 7 dni w tygodniu przez całe życie, uczył się 7 dni w tygodniu przez całe życie, większość z Nas byłaby nieszczęśliwa, załamana, wypalona, bez energii i bez nowych pomysłów.

Dlatego w tym roku postanowiłam zrobić pierwszy raz urlop od social mediów.
Był to krok przemyślany i celowy. Potrzebowałam bowiem spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, uporządkować tematy, z którymi chce się z Wami dzielić, a także poczuć tęsknotę za social mediami.

Ile razy dziennie sprawdzacie Internet?
Jak często zaglądacie na instagram?
Jak często otwieracie maila w ciągu dnia?
Jak często odkładacie telefon na bok i żyjecie tu i teraz?
Jak bardzo sugerujecie się zdjęciami w internecie, zamiast budować coś swojego – bez względu na to czy wam wychodzi czy nie?
Ile razy w tygodniu sprawdzacie telefon po przebudzeniu?


Ja zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać, kiedy przez tydzień nie miałam dostępu do internetu. Jedyne gdzie mogłam sprawdzić maile i moje kanały, to miejsca, w których sieć jest ogólnodostępna i można się do niej podłączyć. Dzięki temu korzystałam z internetu raz dziennie, a psychicznie niesamowicie dobrze się wtedy poczułam.
Dotarło do mnie wtedy, że wiele osób od internetu jest uzależniona, a ja jestem w stanie bez niego żyć, i mimo początkowego stresu i uczucia braku, człowiek dostrzega bez niego prawdziwe atuty życia.

Przez tamten tydzień bez internetu zrobiłam więcej rzeczy niż zazwyczaj. Nic mnie nie rozpraszało, żadne powiadomienia, rano po obudzeniu nie musiałam czytać pojawiających się od rana maili, a ciągłe pojawianie się powiadomień z facebooka, instagrama czy innych mediów nie rozpraszały mi myśli nad pracą przy innych tematach.
Wtedy stwierdziłam, że zarówno urlop od social mediów jak i przerwa od Internetu to najlepsze co można zrobić dla samych siebie.
Człowiek nabiera wówczas dystansu. Jak tworzy własne treści to robi to bez chaosu i z zamysłem, może uporządkować tematykę i spojrzeć na wszystko z innej perspektywy.
Stąd też pauza od social mediów to nie tylko ulga dla duszy, ale też możliwość uporządkowania swojego życia, kiedy jest w nim zbyt dużo spraw, chaosu, albo nie wiemy co dalej robić.
Brak dostępu do Internetu i nie publikowanie niczego w social mediach przez pewien czas to także zwrócenie uwagi na to, czy jesteśmy uzależnieni od Internetu.

Kiedy po wykonaniu takiej pauzy ponownie zatęskniłam za blogami i tworzeniem w sieci postanowiłam pracować inaczej niż do tej pory. Maile sprawdzam teraz tylko 2-3 razy dziennie, wyłączyłam powiadomienia na telefonie, które stale mnie rozpraszały, i również sprawdzam je 2 razy dziennie, i dzięki temu okazało się, że mam znacznie więcej czasu na wszystko niż wcześniej.
Dlatego jeżeli jesteście zmęczeni, przygnębieni, zdjęcia Waszych znajomych Was demotywują, albo wpadacie przez nie w kompleksy czy smutek, i wcale was nie motywują do lepszego życia, tylko pokazują, jak długą drogę musicie przejść, aby Wasze marzenia o czymkolwiek się spełniły, to zróbcie sobie eksperyment.

Wyłączcie telefon i internet na tydzień i zobaczcie jak się żyje bez nich. Po tygodniu lepsze samopoczucie gwarantowane. Pierwsze 3 dni będą trudne, ale później z każdym dniem będziecie czuć się coraz lepiej.

Ja pamiętam czasy kiedy Internet był tylko w kafejkach internetowych, za który się płaciło, a telefon był tylko stacjonarny, albo w budkach telefonicznych na ulicach. Nikt wtedy nie pomyślał, że nie odebranie telefonu to strata szansy, ani ujma dla człowieka, bo żeby go odebrać, trzeba było być w tym czasie w domu.


Teraz jak nie odbierze się telefonu (bo np. jest się na spotkaniu), nie oddzwoni się (bo np. ma się mnóstwo innych spraw na głowie, albo się zwyczajnie zapomni), oddzwoni się po dniu czy dwóch, to usłyszy się w słuchawce, że tematu nie było, że nie można się do nas dodzwonić jak do prezydenta (nie raz tak słyszałam), albo że jest to konieczna konieczność. Tylko czy nami rządzą telefony czy życie? Co jest ważniejsze – rozmowa tu i teraz i szanowanie osoby, z którą się spotykamy i rozmawiamy, czy odbieranie telefonu, który Nam tą rozmowę przerywa?
Ja zawsze wolałam żyć tu i teraz, a jeżeli ktoś rezygnuje z kontaktu ze mą, bo raz nie może się do mnie dodzwonić, to znaczy, że to nie było dla mnie nic znaczącego i nic ważnego.
Jak komuś zależy na kontakcie to brak odebrania telefonu nie zniechęci. Każdy kto chce się skontaktować to wyśle smsa, wyśle jeszcze email,  będzie się kontaktować do skutku. A jak ktoś nie chce, to po jednym połączeniu zawsze powie – „nie mogłam/mogłem się do Pani dodzwonić” (mimo, że to była jedna próba telefoniczna), „już nieaktualne” (mimo, że po takim telefonie mija czas godziny bądź dwóch do momentu oddzwonienia) itp.

Dlatego tydzień bez telefonu uświadomił mi, że świat się nie zawalił, a życie wręcz odwrotnie - nabrało kolorów.
Dlatego urlop od social mediów – to urlop idealny. Spróbujcie kiedyś.

A ja powracam z nowymi tematami i nowymi zdarzeniami, które się w moim życiu wydarzyły, a które może i Wam w czymś pomogą jeżeli zostaniecie ze mną na dłużej.
Sami przekonacie się, że ze mną nie można się nudzić - ciągle są u mnie jakieś zmiany czy zapał do poznawania nowych rzeczy, a lista marzeń ma u mnie chyba z 1000 stron.
Zresztą - jeszcze sami zobaczycie a przełomie kolejnych miesięcy czy lat :) oczywiście, jeżeli zostaniecie :)

Komentarze

POPULARNE POSTY

efekty ćwiczeń z Ewą Chodakowską po 3 tygodniach

dlaczego zaczęłam traktować ludzi z wzajemnością?

Efekty ćwiczeń - porównanie pierwsze - po miesiącu

Kiedy nie ma z kim porozmawiać

Biotyna, czyli jak zaczęłam inaczej ratować włosy?

Tusz bez efektu PANDY ;) - idealny przyjaciel soczewek (haul zakupowy)

Jedziesz na See Bloggers? Co zabrać?

nowe ciało - nowa niewidoczna bielizna - czyli jak spełniam swoje modowe marzenia

mapa marzeń - jak ją zrobić?

Garnier fructis - szybki ratunek dla kręconych włosów