regularność - czy to takie proste?


Kiedy założyłam tego bloga w styczniu 2017 roku, to zakładałam, że żaden dzień nie będzie dniem bez wpisu. Wtedy jednak nie wiedziałam, że życie przetestuje mnie jeszcze kilka razy, a dopiero kiedy sprawdzi mnie czy się nie poddam, dopiero będę mogła popracować nad regularnością.

Życie testowało mnie, a ja testowałam różne sposoby na regularność wpisów i wiele z nich się sprawdziła i mam nadzieję, że coraz bardziej zacznie mi to wychodzić. Nie chodzi tylko o regularność, która jest związana z blogami jakie prowadzę, ale także regularność w ćwiczeniach bez względu w jakich warunkach nie będę, czy regularność innej, codziennie wykonywanej pracy, która nie będzie pochłaniać całego czasu, a da więcej oddechu na filmy na youtube, na wpisy na blogi, na inne social media, np. instagram, i po prostu na życie.

Przez wiele lat we własnym biznesie, oddawałam swój czas kosztem siebie. Do tej pory, jak któryś klient chce spotkać się ze mną żeby ustalić szczegóły pracy i zawsze naciska na sobotę wieczór czy niedzielę to od razu się krzywię. Jest to dla mnie niepojęte, bo jak rozumiem, że klient ma w tym czasie wolne, to dlaczego ja mam pracować, a później pracować jeszcze intensywnie przez cały tydzień? Już to przerabiałam i to nie jest ani sposób na regularność, ani na szczęśliwe życie. Byłam wtedy zła, wykończona, wyglądałam strasznie, a codziennie jedyny czas jaki miałam dla siebie to nawet nie godzina dziennie - przy szybkiej kąpieli. 

Kiedy tworzy się coś z pasją i zapałem można się w tym zatracić, ale kiedy wykonuje się coś monotonnego, to każda kolejna godzina jest tylko coraz większą udręką - przynajmniej ja to zawsze tak odczuwałam.
Dla mnie praca powinna być wolnością, a nie udręką, wtedy się wzrasta, kiedy cele są jasne.

Regularności uczę się już długo, i zawsze daje się złapać na haczyk - to jest pilniejsze. Później okazuje się, że znowu dałam się nabrać, a moja regularność ucierpiała.
Niestety początek tego roku odbija mi się jeszcze czkawką po poprzednim, i nie dość, że jestem teraz od kilku miesięcy na walizkach, to muszę najpierw zająć się zleceniami, które właśnie są pilniejsze niż inne pilne. Jednym słowem, kiedy już ugasiłam przysłowiowe "pożary", mogę znowu pomyśleć o "roku dla siebie". O pokazaniu Wam jak kolejny rok życia mnie zmienia, i jak kolejny rok życia może zmienić Was.
Jak zmienia się sylwetka, wizerunek, dusza, podejście do życia, a nawet tematy, które ewoluują na tej stronie - raz są takie zwykłe, codzienne, a raz bardziej życiowe.

Ale zapewne i Wy często myślicie - jak tu być bardziej regularną / regularnym (w dodawaniu postów na blogi, realizacji planów biznesowych, prowadzeniu instagrama, facebooka czy czegokolwiek w swoim życiu co dla Was jest istotne)

Moje metody na regularność, to:

1. zrobienie tabelki codziennych celów, w której oznaczone po lewej stronie, są wszystkie media jakimi się zajmuje, a na górze tylko dni w miesiącu (wygląda to jak taka gra saper, lub gra w statki :). Kiedy wstawiam wpisy, oznaczam je w tabelce i widzę, czy udało mi się w danym miesiącu zachować regularność, czy znowu dałam ciała. Taką tabelkę mam do publikacji, do ćwiczeń, a nawet nauki języka angielskiego. Czy się to sprawdza? Powiedzmy, że sprawdza się jak na razie w 50% :) ale to najlepszy sposób, jaki udało mi się zrobić dla siebie, aby pamiętać o regularności.

2. przypominajka w telefonie. Kiedy mam dużo spraw w ciągu dnia i nie mogę pamiętać o wszystkim, przypominajka dzwoniąca jak budzik, przypomina mi o czasie na spacer z psem, o czasie na odpisywanie maili (robię to dwa razy dziennie w określonych godzinach), o porze na ćwiczenia, a nawet na czas do blogowania po innych pracach. Kiedy tego pilnuje - wszystko mam zrobione na czas, mam dużo wolnego czasu i jestem szczęśliwa, bo wszystkiemu poświęcam tyle czasu ile potrzeba, a czas i tak upłynie.

3. tabelka z opłatami do zrobienia, tabelka z zyskami, z tematami na bloga, które przyjdą na myśl znienacka, a które będzie można poruszyć po pewnym czasie, tabelka z pomysłami na biznesy,  na nowe projekty. Dużo tabelek, ale kiedy są one rozpisane przeze mnie na cały rok i miesiące, to widzę swoje postępy - lub ich brak ;)

4. robienie od razu kiedy jest wolny czas - to moja zasada od zawsze. Jest zlecenie - to robię. Pojawia się kolejne - zaczynam kiedy skończę pierwsze (chyba, że uda mi się zrobić je jednocześnie). Wszystko skończę - zabieram się za to co porzuciłam w trakcie, bo czas mi się skończył i już nie udało mi się tego ogarnąć ;) ale zawsze zrobię do końca to co zaczęłam. Rozgrzebane sprawy nigdy nie kończą się sukcesem - to już wiem. A dokończone pozwalają opracowywać nowe strategie i nowe projekty. Nigdy nie wiadomo, który pomysł i w jakim czasie będzie miał swoje 5 minut i odniesie sukces. Trzeba próbować realizować wszystko, aż się osiągnie swój cel. Ja przynajmniej próbuje.

To są moje sposoby na bycie regularną w pracy. 
Największym moim problemem w regularności jest instagram, którego ani nie mogę zaplanować, ani nie zawsze mogę pokazać swoje życie spontanicznie. 

Może Wy macie jakąś sprawdzoną metodę na publikacje zdjęć na instagramie - przynajmniej raz dziennie, dzięki czemu Wasz profil tętni życiem i o tym pamiętacie?:) 
Chętnie poznałabym Wasze sposoby.

Komentarze

POPULARNE POSTY

efekty ćwiczeń z Ewą Chodakowską po 3 tygodniach

dlaczego zaczęłam traktować ludzi z wzajemnością?

Efekty ćwiczeń - porównanie pierwsze - po miesiącu

Kiedy nie ma z kim porozmawiać

Biotyna, czyli jak zaczęłam inaczej ratować włosy?

Tusz bez efektu PANDY ;) - idealny przyjaciel soczewek (haul zakupowy)

Jedziesz na See Bloggers? Co zabrać?

nowe ciało - nowa niewidoczna bielizna - czyli jak spełniam swoje modowe marzenia

mapa marzeń - jak ją zrobić?

Garnier fructis - szybki ratunek dla kręconych włosów