Co ma Międzynarodowy Dzień Gołębia do życia?


Dzisiaj wypada Międzynarodowy Dzień Gołębia i mimo, że trochę z pozoru nijak ma się ten temat do treści bloga, to czytajcie dalej, a zobaczycie, że wcale tak nie jest.

Przypomniała Mi się dzisiaj się historia o pewnym gołąbku, któremu uratowałam kiedyś życie.

Wychodząc z domu na spacer z Florką (było to w niedzielny poranek kiedy na zewnątrz ludzi praktycznie brak) na chodniku stał gołąb. Miał spuszczoną głowę, był praktycznie poddany, zrezygnowany, a oczy jego wyglądały jakby pogodził się z losem, wyglądał jakby płakał. Chyba nigdy nie widziałam gołębia z takimi smutnymi oczami.

Po przyglądnięciu się mu, okazało się, że zaplątał się w plastikową siatkę i nogi splotły mu się ze skrzydłem. 
Nie myśląc długo – pierwsze myśl, która wtedy mi przyszła to – trzeba mu pomóc. 

Rozplątywanie nie było najłatwiejsze, ale dzielnie wytrzymywał i za bardzo się nie szarpał. Florka mi w tym pomagała, i jak kucnęłam by go rozplątać, wskoczyła na moje kolana obserwując jak gołąb i ja sobie poradzimy. Był spokojny, Florka także, a ja miałam czas na rozplątaniu siatki do końca.

Udało się, został uwolniony i wzleciał radośnie do góry siadając na parapecie okna. Po kilku dniach, w tym samym miejscu, wracając z Florką do domu, ukazał się gołąb. To był on. Pokazał, że żyje, że jest radosny, że tylko dzięki Nam przetrwał, a tak, gdyby nie my został skazany na pewną śmierć. Na chodniku i to jeszcze w siatce nie miał żadnych szans. Wystarczył groźniejszy pies, który by go rozszarpał, albo kot, który zrobiłby z niego pożywienie. 
Minęło pół roku od tego czasu a ja ponownie go rozpoznałam i zobaczyłam. Tym razem siedział przed budynkiem, a w jego towarzystwie była mniejsza gołębica. Tak jakby chciał pokazać, że dzięki mojej pomocy jeszcze się zakochał i dostał drugie życie.

Kiedy pomyślę o tej sytuacji zawsze mamy poczucie, że jedna mała duszyczka na tym świecie uratowana. I mimo że część osób nie lubi gołębi, to czy to był gołąb, czy każde inne zwierzątko, nie przeszłabym obok niego obojętnie, zostawiając na pastwę losu.

Jako ludzie, każdy z Nas chciałby pomocy w potrzebie, każdy pomocy oczekuje w swoim życiu chociaż raz. Dlaczego zwierzęta nie mają mieć także takiej możliwości? Możliwości pomocy człowieka, kiedy nie mogą poradzić sobie same?

Każdy ma prawo do życia, a jeżeli już dostanie drugą szansę od losu, potrafi ją znacznie lepiej wykorzystać. Tylko musi dostrzec, że to wszystko było po coś.

Dlatego ja akurat lubię gołębie. Dla mnie są one często symbolem miłości, z czego korzystają także pary młode na swoich ślubach, ale wystarczy je poobserwować kiedy łączą się w pary. Jest to niesamowity widok. Pełen miłości, zrozumienia i ciepła. Właśnie taką gołębią miłość kiedyś obserwowałam.

Komentarze

Publikowanie komentarza

POPULARNE POSTY

efekty ćwiczeń z Ewą Chodakowską po 3 tygodniach

dlaczego zaczęłam traktować ludzi z wzajemnością?

Efekty ćwiczeń - porównanie pierwsze - po miesiącu

Kiedy nie ma z kim porozmawiać

Biotyna, czyli jak zaczęłam inaczej ratować włosy?

Tusz bez efektu PANDY ;) - idealny przyjaciel soczewek (haul zakupowy)

Jedziesz na See Bloggers? Co zabrać?

nowe ciało - nowa niewidoczna bielizna - czyli jak spełniam swoje modowe marzenia

mapa marzeń - jak ją zrobić?

Garnier fructis - szybki ratunek dla kręconych włosów