nienawidzę swojej pracy...


Nienawidzę swojej pracy. 
To zdanie zapewne wypowiada wiele osób w swoim życiu, a przynajmniej robi to chociaż raz.

Przyszedł taki moment także w moim życiu, że od kilku lat mówię dokładnie to samo i wcale nie chodzi tu o wszystkie moje prace, bo kocham część prac które wykonuje (np. uwielbiam pisać i prowadzić blogi, nagrywać filmy na kanał youtube, podróżować, poznawać nowe rzeczy, miejsca, technologie, projektować), ale znienawidziłam swój wyuczony zawód - architekturę krajobrazu.

I może tli się jeszcze gdzieś ta miłość, to nie wygląda ona tak jak sobie ją wymarzyłam na początku - duże biuro z kilkoma projektantami, do tego ekipa realizacyjna, a ja jako właścicielka tego wszystkiego mogę poświęcić czas na podróżowanie czy tylko spotkania z klientami i ewentualne pomiary. Wizja takiego zawodu pękła jak bańka mydlana kilka lat temu - z różnych względów. Rzeczywistość jest kompletnie inna.

Niestety od lat swój zawód mogłabym  porównać jak do związku z alkoholikiem, który bije za to, że się żyje - tak właśnie wygląda ten zawód w moim przypadku, i jak często słyszę - tak samo wygląda u innych,  przynajmniej u większości osób, które są w tej branży.

Co nie rozpocznę współpracy z klientem, to jeszcze nie zakończy się współpraca, a już jestem zawiedziona. Zawiedziona nie traktowaniem przygotowanej pracy poważnie, zawiedziona niewypłacalnością klientów, zawiedziona postrzeganiem człowieka jako laika w tym co robi, mimo że nabrane doświadczenie liczy ponad 10 lat. Zawiedziona nieopłacalnością jeżeli chce się tą pracę wykonywać na wysokim poziomie, zawiedziona z konkurowaniem z miernotami, które rozliczają pracę w 1/3 normalnej kwoty i trzeba po nich później wszystko poprawiać ratując obraz zawodu, zawiedziona nieuczciwą konkurencją, która po trupach zmierza do celu - celu którego jej samej brak.

Od kilku lat wycofuje się z tego zawodu. Nie całkowicie, nie w pełni, bo nawet jak bym chciała to nie bardzo mogę, ale wycofuje się swoją osobą. Zlecam pracę innym, a ostatecznie chciałabym znaleźć osobę, która całkowicie przejmie ode mnie kontakt z klientami i spotykanie się z Nimi.

Od lat zastanawia mnie to, dlaczego zwracając się do fachowca podważa się jego kompetencje, obniża wartość pracy czy uznaje się swoje pomysły za bardziej wartościowe, mimo, że ktoś opracowywał to godzinami. 
W pewnym momencie zadałam sobie pytanie - czy Ty chcesz tak żyć? Chcesz być do końca życia pomiatana? Chcesz mieć zawsze problem z niewypłacalnością swojej pracy? Chcesz poświęcać swój czas, życie, marzenia i pasję do podróżowania i cieszenia się drobiazgami, na rzecz wielogodzinnego siedzenia przy komputerze i bycie zawsze wtedy kiedy wymagają tego od Ciebie klienci? Chcesz nie mieć życia w okresie wiosennym i letnim, kiedy inni mogą się cieszyć, a Ty cierpisz, że nawet weekendu nie możesz mieć wolnego, bo klientom kiedy pasuje spotkanie - oczywiście tylko w weekend.
Odpowiedź, bez zastanowienia wyrwała mi się - NIE! 

Wtedy sama byłam nią zaskoczona. Wtedy dotarło do mnie, że pora coś zacząć zmieniać, że nawet jak będzie to trudny, pracochłonny proces przemiany, to nie ma na co czekać. Czas i tak upłynie, a ja nie mam zamiaru tak żyć - być workiem treningowym dla innych, uśmiechać się przy tym, znosić to, a następnie jeszcze wiele godzin poświęcić na pracę przy komputerze, aby tych samych ludzi zadowolić i usatysfakcjonować swoją wykonaną pracą.

I dzięki temu powstał właśnie mój drugi blog - blog Rok Dla Siebie. Blog, dzięki któremu oddzieliłam własne postrzeganie świata i ukazanie mojego sposobu na zmianę wizerunku, życia i realizacji marzeń, od bloga, który swoje początki miał jako blog firmowy, na którym nadal opisuje moją dotychczas ukochaną pasję - nowoczesne rozwiązania.

Dzięki tej decyzji stworzyłam także 16 innych marek, ale ze względu na duże koszty ich finansowania istnieją i wzrastają powolutku, w ciszy, w spokoju, badając rynek.

I czy warto było podjąć taką decyzję o zmianie pracy - warto! - chociaż wcale nie łatwo i jeszcze się od tej znienawidzonej pracy nie oderwałam w pełni. Wiem jednak, że kiedyś taki moment nastąpi. Z pełną świadomością i uśmiechem na ustach będę mogła powiedzieć - już się tym nie zajmuje :) Radźcie sobie sami! :) Teraz najważniejsze jest moje szczęście, blogi które stworzyłam i na których chce się dzielić nowinkami i życiowymi doświadczeniami z innymi ludźmi i wszystkie pozostałe pasje! :)

Dlatego jeżeli też mówisz często - "Nienawidzę swojej pracy" - to zadaj sobie pytanie - "Czy chcę to robić do końca życia?". To pytanie powinno być decydujące i zapoczątkowujące zmiany w Twoim życiu.

Ktoś z Was rzucił swoją pracę z dnia na dzień, albo chciałby to zrobić? A może ktoś z Was wycofuje się z zawodu powoli zastępując go innym zawodem lub pasją? Jak to u Was wygląda?


Komentarze

POPULARNE POSTY

efekty ćwiczeń z Ewą Chodakowską po 3 tygodniach

dlaczego zaczęłam traktować ludzi z wzajemnością?

Efekty ćwiczeń - porównanie pierwsze - po miesiącu

Kiedy nie ma z kim porozmawiać

Biotyna, czyli jak zaczęłam inaczej ratować włosy?

Tusz bez efektu PANDY ;) - idealny przyjaciel soczewek (haul zakupowy)

Jedziesz na See Bloggers? Co zabrać?

nowe ciało - nowa niewidoczna bielizna - czyli jak spełniam swoje modowe marzenia

mapa marzeń - jak ją zrobić?

Garnier fructis - szybki ratunek dla kręconych włosów