wynajem mieszkań - czyli jak właściciele boją się zwierząt


Od ubiegłego roku poszukuje fajnego, ładnego mieszkania w nowym budownictwie w Warszawie, w którym mogłabym zamieszkać z Florką i Dziubkiem (czyli psem i żółwiem), które nie tylko będzie w rozsądnej cenie za wynajem i pozwoli nie tylko mi się rozwijać, regularnie płacić i jeszcze zaoszczędzić na samochód czy inne zakupy, ale też będzie wynajmem na dłużej.

W trakcie poszukiwań zauważam jedną tą samą rzecz - ludzie boją się zwierząt :)

Wszędzie, albo jest wynajem z zaznaczeniem, że bez zwierząt, a jak nie ma opisu, to po zapytaniu w wiadomości uzyskuje się, że tych zwierząt nie można mieć ze sobą przy wynajmie - jakby mały pies miał co najmniej zdemolować mieszkanie, wynieść sprzęty, zagryźć właściciela i pozostawić po sobie tabuny sierści, bo przecież opiekun psa nigdy po sobie nie sprząta :)

Śmieszy mnie to bardzo i zdumiewa, że ludzie są tak nieprzyszłościowi :)
Poszukuję mieszkania na wynajem na dłużej niż rok, żeby co roku się ciągle nie przenosić, więc poszukuje też fajnego wizualnie mieszkania, może być bez mebli, oświetlonego - słonecznego, z dużymi oknami, dobrze położonym komunikacyjnie, z windą, a nikt nie chce mi takiego wynająć do określonej przeze mnie kwoty, bo nie może znaleźć się w nim pies.

I nie rozumiem tego faktu przy wynajmie. 
A dlaczego?
Dlatego, że za ładne mieszkanie w Warszawie płaci się najmniej 1900,00 zł (bez opłat). Jest to kwota, która jest czystym zyskiem właściciela - bez względu czy musi opłacić z tego kredyt, czy jest to zysk na czysto. W moim interesie jest, żeby zachować mieszkanie w jak najlepszym stanie skoro chce w nim trochę pomieszkać i właściciel nie musi co kilka miesięcy szukać nowego najemcy. Tym samym otrzymuje nie małą kwotę co miesiąc za wynajem mieszkania ode mnie, które nie stoi puste, i otrzymuje dodatkowo pieniądze za zużyte media, czyli pobiera do tej kwoty za wynajem jeszcze dodatkową kwotę na opłaty.

W każdej kwestii właściciel wychodzi na wynajmie najlepiej (wynajmujący wcale) i jeszcze nie pozwala wynajmującemu normalnie żyć :) Przecież za to się właśnie płaci nie małą kwotę, by móc normalnie żyć - z psem czy bez psa. 
A co jeśli ten pies pojawiłby się po pół roku wynajmu podpisując umowę z góry na dwa lata? Właściciel powiedziałby, no nie, zwierzak to nie jest członek rodziny - proszę go wyrzucić na śmietnik?

Postanowiłam zrobić taki wpis, bo jest dla mnie największym absurdem jaki obserwuje od ubiegłego roku. Krążę od pół roku pomiędzy miastami wynajmując coś krótkotrwale, bo nikt nie chce mi wynająć mieszkania ze zwierzakami, jakbym co najmniej była trędowata. 
Myślę sobie w takich sytuacjach, że ludzie powariowali. Że pieniądz i chęć wzbogacenia się czyimś kosztem jest ważniejszy niż świadomość, że jest osoba, która pilnuje ich dorobku, a jednocześnie może żyć własnym życiem i jeszcze w podziękowaniu za dach nad głową za to płaci.

Zawsze chciałam inwestować w nieruchomości i tak też kiedyś będzie, ale wiem jedno - bez względu jakie mieszkania będę wynajmować będzie w nich opis, że bez zwierząt nie wynajmuje. Trzeba będzie mieć zwierzaka, aby wynająć ode mnie mieszkanie. To wręcz będzie warunek! :)

I jeżeli będziecie mnie obserwować na bieżąco i kiedyś to marzenie o inwestowaniu w nieruchomości zrealizuje, to sami zobaczycie, że w tej kwestii dotrzymam słowa :) Do moich firm, czy mieszkań na wynajem wszędzie będzie można, a nawet będzie trzeba, przyjść ze zwierzakiem. Po pierwsze od razu będę wiedzieć, że otaczam się ludźmi kochającymi zwierzęta i nie wykluczającymi różnych istot ze względu na ich wygląd, pochodzenie czy rasę, a ponadto uszczęśliwię również zwierzaki, które często muszą siedzieć godzinami same w domu i tęsknić, bo prace etatowe zabraniają przyprowadzania zwierząt.

Ściskam wszystkich, którzy mają zwierzaki i mają ten sam problem z wynajmem, a jedyne mieszkania z jakich mogą korzystać mając zwierzaka to te w stylu prl, bo tych ładniejszych wynająć nie chcą. 

Współczuje sobie i Wam, że miłość do zwierząt powoduje, że właściciele mieszkań na wynajem traktują Nas jak byśmy byli gorsi, mimo, że jeszcze na Nas zarabiają.

Komentarze

POPULARNE POSTY

efekty ćwiczeń z Ewą Chodakowską po 3 tygodniach

dlaczego zaczęłam traktować ludzi z wzajemnością?

Efekty ćwiczeń - porównanie pierwsze - po miesiącu

Kiedy nie ma z kim porozmawiać

Biotyna, czyli jak zaczęłam inaczej ratować włosy?

Tusz bez efektu PANDY ;) - idealny przyjaciel soczewek (haul zakupowy)

Jedziesz na See Bloggers? Co zabrać?

nowe ciało - nowa niewidoczna bielizna - czyli jak spełniam swoje modowe marzenia

mapa marzeń - jak ją zrobić?

Garnier fructis - szybki ratunek dla kręconych włosów