zazdrość i zawiść - dlaczego uciekam od osób z tymi cechami?


Mówi się, że trzeba ograniczyć kontakt z toksycznymi osobami, bo strasznie ciągną w dół. Faktycznie tak jest i wielokrotnie w swoim życiu takie osoby przerabiałam. 

Uważam jednak, że toksyczna osoba ze swojej toksyczności może wyjść - bo np. przerabia trudny okres w życiu i nie widzi w nim sensu, więc często narzeka na świat. Uważamy, wtedy, że taka toksyczna  po prostu jest - zamiast zapytać czy wszystko jest ok i czy w czymś jej nie pomóc - narzekanie jest związane z jej gorszym stanem psychicznym, materialnym, zawodowym, zdrowotnym lub osobistym, a nie koniecznie z charakterem. 

Gorsze jednak są osoby zazdrosne i zawistne. Kiedy je wyczuwam uciekam, gdzie się da.
Zawistna i zazdrosna osoba jest zupełnym przeciwieństwem toksycznej. Uśmiecha się, przymila, jak narzeka to w sposób "Ty tak masz - ja też chce" lub "ale Ci zazdroszczę" - chociaż nie wie jaką drogę się przeszło lub jak faktycznie wygląda Nasze życie w chwili obecnej.

Taka "przyjacielska" i "miła" osoba, która jest zawistna i zazdrosna, zawsze prędzej czy później się ujawni - czy to w sposób oplotkowania, a raczej pomówienia Cię (które jest karalne), czyli oplotkowania Cię nieprawdziwymi plotkami, które sama wymyśliła na Twój temat - aby Tobie już dalej się nie udało, a ona wybiła się wyżej - albo odbije Ci - partnera / partnerkę (bez znaczenia czy zawodowo czy osobiście), odbierze lub przeciwstawi kontrahentów i wspólników przeciwko Tobie, a czasami po prostu będzie jak rzep wznosić na Twoich plecach i karierze, żeby kiedy już będzie wysoko i pozna wszystko od podszewki - kopnąć Cię i stworzyć własną - konkurencyjną firmę opartą na samych superlatywach (bo przecież na Twoich błędach wie czego unikać, a co daje "szybki" sukces).

Niestety zawiść i zazdrość to cecha osób słabych. 
Dlaczego tak uważam?
Bo gdyby były silne, nie miałyby poczucia zazdrości i zawiści, bo same chciałyby do czegoś dojść, coś stworzyć, coś osiągnąć - swojego, a nie niszcząc innych czy kopiując czyjeś działania.

Czasami czytam w niektórych książkach teksty: 
"Wszystko już zostało stworzone" - a ja mam przykłady tego, że jeszcze nie zostało (siedzą szczelnie w mojej głowie i stworze je kiedyś by udowodnić, że nie wszystko, i że to zdanie jest błędne).
lub 
"Znajdź kogoś kto już doszedł tam, gdzie Ty chcesz być i wzoruj się na nim" - aha, świetnie! A co jeśli takiej osoby nie ma? No właśnie ja chce dojść, gdzieś gdzie nie mam pierwowzoru do naśladowania, a w Polsce tylko jeden człowiek pokazał mi, że można, i że moja wizja mnie samej wcale nie jest taka nierealna jak się wszystkim z pozoru wydaje.

Ja osobiście nie znam ani uczucia zazdrości, ani uczucia zawiści. Nie wiem naprawdę co to jest, i jak pamiętam, to tylko raz poczułam czym jest zazdrość - w momencie, kiedy ktoś zrealizował moje marzenie po tym jak o nim powiedziałam. Moje marzenie wcale nie było marzeniem tej osoby. Zrobiła to z czystej ciekawości, bo uznała, że jest fajne, a ja nie zrealizowałam go do tej pory, bo tak potoczyło mi się życie, że nie mogłam tego zrobić. I wtedy tak - poczułam ukłucie w sercu a jednocześnie nauczyłam się, aby o swoich planach i marzeniach nie mówić - no chyba, że są pewne do zrealizowania i łatwo przewidzieć ich przebieg - np. lepsza figura, czy chęć kupienia sukienki. Czy tego ktoś będzie zazdrościł czy czuł ku temu zawiść? Pewnie tak, ale to może osiągnąć każdy i nie jest to tak znaczące.

Nigdy więcej nie czułam takich uczuć jak zazdrość i zawiść, bo po pierwsze - nie spotkałam osoby, która posiadałaby takie cechy czy rzeczy, które byłyby dla mnie idealne i mogłabym się na nich wzorować w pełni czy tym bardziej zazdrościć danej osobie czegokolwiek, a po drugie ja chce budować swoje życie krocząc swoją ścieżką, być pionierką a nie odtwórczynią (to może przez mój zawód, a może wypaczenie zawodowe, ale wiem do czego dążę, więc ciężko jest zazdrościć czegokolwiek co u innych nie istnieje) :)

Zazdrosne i zawistne osoby zawsze robią wszystko by komuś się nie udało, zamiast dać z siebie więcej i im dorównać. Wychodzą z założenia, że skoro ktoś ma coś o co są zazdrosne, to lepiej żeby tej rzeczy nie miały wcale niż żeby zapytać się co zrobić by mieć coś równie ciekawego.

Mi, zazdrosne i zawistne osoby już wielokrotnie próbowały zniszczyć życie. I wiecie co? 
Im się wydaje, że się im udało, a ja wiem, że jestem im za to wdzięczna, bo zabrały ode mnie wszystkie rzeczy, które mi nie sprzyjały i blokowały moją drogę rozwoju. Teraz dzięki Nim czuje się wolna, że ta ich zawiść odebrała mi to, co mnie ograniczało, chociaż wtedy wydawało mi się, że jest szczytem marzeń. Dla nich jest szczytem marzeń, a dla mnie to był tylko niewysoki stopień moich marzeń :) Skoro chciały mi to odebrać - nieuczciwie - proszę bardzo. Na zdrowie, skoro tylko to uznawały za sukces :)

I kiedy myślę sobie o zawistnych i zazdrosnych osobach, to w mojej głowie pojawia się tylko jeden obraz - osób, którym z twarzy nie schodzi sztuczny uśmiech kiedy patrzą mi się prosto w twarz, a które są największym źródłem wszystkich plotek, pomówień i za plecami wbijają nóż w plecy - sprawnie, po cichu i tak, żeby każdy w to uwierzył - po przecież są takie miłe, dobre i niewinne, tylko jakoś w życiu nie za wiele osiągnęły.

Dlatego jeżeli ktoś mnie krytykuje - patrzę jak daleko doszedł w swoim życiu, jeżeli zazdrości czy zawiści - wiem, że muszę tą osobę wyeliminować ze swojego życia, bo rozrośnie się jak rak i będzie ciężko go wyciąć żeby nie zrujnował całego organizmu i nie zabrał chęci do życia, a jeżeli ktoś mi mówi - "powinnaś zrobić to czy tamto" patrzę czy on sam to zrobił, jak wiele osiągnął i jak duże sukcesy ma na swoim koncie. Tylko od osoby z dużymi osiągnięciami mogłabym usłyszeć co zrobić inaczej, żeby było lepiej, bo ma w tych kwestiach doświadczenie i chce się ze mną podzielić - a przecież nie musi. Ktoś kto ich nie ma nie jest dobrym doradcą, bo co może radzić jak tego nie przeszedł?

Czy Wy również odczuliście czyjąś zazdrość czy zawiść na tyle, by w jakiś sposób zniszczyła ona Wasze życie? 
A może sami zazdrościliście czy byliście zawistni w stosunku do jakiejś osoby? Czym było to spowodowane? Rzeczą? Znajomością z kimś? Wyglądem (który uważam, że najłatwiej zmienić, a najwięcej jest zazdrośników w tym temacie)? A może chęcią obniżenia jej wartości, żebyście Wy jako słabsi też zostali zauważeni przez otoczenie? Skąd się biorą u Was tak brzydkie cechy? Czyżby tylko z kompleksów? Dajcie znać w komentarzu.

Komentarze

POPULARNE POSTY

efekty ćwiczeń z Ewą Chodakowską po 3 tygodniach

dlaczego zaczęłam traktować ludzi z wzajemnością?

Efekty ćwiczeń - porównanie pierwsze - po miesiącu

Kiedy nie ma z kim porozmawiać

Biotyna, czyli jak zaczęłam inaczej ratować włosy?

Tusz bez efektu PANDY ;) - idealny przyjaciel soczewek (haul zakupowy)

Jedziesz na See Bloggers? Co zabrać?

nowe ciało - nowa niewidoczna bielizna - czyli jak spełniam swoje modowe marzenia

mapa marzeń - jak ją zrobić?

Garnier fructis - szybki ratunek dla kręconych włosów