Jak poślubić milionera?



Kiedy szukałam tematów, które interesują ludzi w wyszukiwarkach google, natrafiłam na poszukiwania zapytania "Jak poślubić milionera".
Mocno mnie to zaskoczyło, ale pomyślałam, a co tam - zobaczę o co tu chodzi. 
Jak się okazało chodzi o tytuł filmu, ale mi na myśl przyszło co innego? :)

- "A po co poślubiać milionera? Lepiej poślubić mężczyznę, a miliony zarobić samodzielnie" :)

Wiem, że jestem jedną z nielicznych kobiet, które tak uważają i podchodzą do życia, ale wychowałam się bez ojca, bo zmarł kiedy miałam 13 lat i nauczyło mnie życie, aby przede wszystkim liczyć na siebie.

Nie wiem co to znaczy być "rozpieszczaną" przez mężczyzn, więc nie nastawiam się nigdy przy poznaniu nowych ludzi, że cokolwiek mogą mi "dać", "zapewnić" czy "pomóc". Dzięki temu też nie muszę się rozczarowywać, jak tego nie otrzymuje, bo po prostu się takich gestów nie spodziewam :)

Jak przeczytałam zapytanie "Jak poślubić milionera?", to raczej mnie interesowałoby pytanie "Jak zostać milionerką, przed ślubem z milionerem?" :), lub "Jak poznać odpowiedniego mężczyznę, który zaakceptuje status milionerki i będzie potrafił to udźwignąć" :)
A wiecie kto udźwignie status milionerki? :) Tylko milioner. Dlatego dla mnie liczy się charakter i dusza tego milionera :) To jest zdecydowanie ważniejsze. Poznałam bardzo dużo osób mających duże pieniądze i uwierzcie mi, że mało kto był z tych osób ... sama nie wiem jak to nazwać... Po prostu charakteru się nie zmieni, bez względu na pieniądze, więc jeżeli ktoś mając pieniądze jest ludzki, tolerancyjny i życiowy, a nie jest chamski, poniżający innych i upokarzający innych, to taki też będzie. Jeżeli ktoś mając pieniądze nie szanuje innych, taki będzie też i przez całe życie. Wartość ma się w sobie.

Jednak chcąc wybierać czy być biednym czy mieć pieniądze, ja osobiście wybrałabym to drugie. Przeżyłam kilka lat w totalnej biedzie i zobaczyłam wtedy prawdziwe twarze ludzi, i to jak nic nie można zrobić, nigdzie pojechać, podjąć decyzji, które naprawdę by się chciało, a nie które trzeba, jak życie wymusza bycie zależnym od innych chociaż tak bardzo chciałoby się być wolnym, jak jest się nikim dla świata i ludzi oraz jak nikt nie chce usłyszeć wołania o pomoc, bo wszyscy odwracają się na pięcie.

W swojej biedzie, nigdy jednak nie zwątpiłam w to, że mogę dojść do milionów samodzielnie, i nigdy nie zwątpiłam w to, że wszystko się zmieni. Nigdy także nie zmieniłam swojego postrzegania świata, aby jedyne dojście do miliona mógł mi zapewnić mężczyzna i to nie doradzając mi w moich pomysłach, tylko po prostu oferując swój status majątkowy. Oczywiście, fajne to i wygodne, ale nawet jakbym dostała od kogokolwiek takie pieniądze, dalej rozwijałabym swoje marki, bo są dla mnie ważne, przeznaczyłam na nie wiele dni i miesięcy pracy. 
W biedzie, szykowałam się na przyszłość i wiedziałam, że jak nie dam z siebie wszystkiego to będzie bardzo ciężko, a to wszystko co mnie dopingowało to właśnie motywacja, że mogę dojść do dużych pieniędzy.

Dlatego jak poślubić milionera? :) Ja tego nie wiem, ale może kiedyś będę mogła powiedzieć Wam jak doszłam do pierwszego miliona, bo wiem jedno - warto marzyć :)

A może Wy wiecie jak poślubić milionera ;) a raczej jak zrobić pierwszy milion, bo kolejne to podobno już z górki ;)?

Komentarze

POPULARNE POSTY

efekty ćwiczeń z Ewą Chodakowską po 3 tygodniach

dlaczego zaczęłam traktować ludzi z wzajemnością?

Efekty ćwiczeń - porównanie pierwsze - po miesiącu

Kiedy nie ma z kim porozmawiać

Biotyna, czyli jak zaczęłam inaczej ratować włosy?

Tusz bez efektu PANDY ;) - idealny przyjaciel soczewek (haul zakupowy)

Jedziesz na See Bloggers? Co zabrać?

nowe ciało - nowa niewidoczna bielizna - czyli jak spełniam swoje modowe marzenia

mapa marzeń - jak ją zrobić?

Garnier fructis - szybki ratunek dla kręconych włosów