Kiedy nie ma z kim porozmawiać


Są w życiu takie chwile, w których człowiek bardzo chce z kimś porozmawiać, a nie ma z kim. Często dzieje się tak, bo otoczenie nie chce wysłuchać, ma swoje sprawy na głowie, albo po prostu nie mamy w swoim otoczeniu nikogo, bo tak ułożył się los.

Ostatnio natrafiłam na cytat: "Telefon przybliża Nas do ludzi, którzy są daleko, a oddala od tych, którzy są tuż obok". Czy trzeba to podsumowywać? Wydaje mi się, że nie, bo każdy z Nas był niejednokrotnie zlekceważony na rzecz telefonu.
Pamiętam jak dziś, kiedy ja zerwałam przysłowiową pępowinę ze swoim telefonem. Było to na spotkaniu z klientem. Telefon dzwonił mi i dzwonił. Chciałam odebrać i powiedzieć, że nie mogę rozmawiać i wyciszyć głos, ale w tym czasie klient powiedział do mnie - Pani jest tutaj czy w telefonie.
Od tego czasu nigdy, ale to nigdy nie odbieram telefonu kiedy akurat z kimś rozmawiam. Nie odbieram też kiedy jestem z kimś w kawiarni - no chyba, że jest to na tyle pilne, że przełożyć danego telefonu nie mogę, itp.
Klient uświadomił mi wtedy, że faktycznie nie tyle jest to brak szacunku do drugiej osoby, co dzwoniący telefon rozprasza rozmowę tu i teraz, na żywo.
Nie chcę jednak odbiegać od tematu, który dzisiaj poruszam, chociaż jest to bardzo spójna kwestia, ale co zrobić kiedy faktycznie nie ma z kim porozmawiać?
Ja nie mam z kim porozmawiać od ok. 4 lat. Jedni powiedzą - ale jak to możliwe. Inni powiedzą - bez przesady.
No tak, bo rozmawiać trzeba też mieć z kim. Mnie nie kręcą rozmowy o innych - nie znoszę plotek i nie wpycham się w życie innych wchodząc w ich życie buciorami. Niech żyją jak chcą. Nie kręcą mnie też rozmowy bardzo przyziemne, które są rozdmuchiwane aż nadto, jak np.co się gdzieś tam dzisiaj wydarzyło, kto zginął, jaki był wypadek, co w polityce (oj tego tematu wręcz nieznoszę, bo ludzie zamiast zająć się swoim życiem ciągle oglądają się na rządzących lub nierządzących uważając, że obcy ludzie im życie odmienią i pakują temat polityki w każdą dziedzinę życia, co już jest aż mdłe i niesmaczne - kiedyś tak nie było), jakie tragedie znowu się zadziały. Wolę zdecydowanie rozmowy na temat tu i teraz, siebie, osoby z którą rozmawiam, tego jak minął jej dzień, jakie ma problemy czy sukcesy w życiu zawodowym, co lubi, jakie ma marzenia, co ją pasjonuje, gdzie chce pojechać, gdzie była. Rozmowę, a nie monolog. Odpowiedź na wzajemne pytania, w której z tych odpowiedzi jest faktyczne postrzeganie świata przez tą osobę, a nie plotka o kimś innym.
Dlaczego, aż 4 lata nie mogę znaleźć osoby do takich rozmów? Po pierwsze nie mogę znaleźć osoby, której mogłabym powiedzieć co mi się danego dnia udało, a co nie. Nie mogę powiedzieć co mnie ucieszyło, a co zasmuciło. Nie mogę powiedzieć o swoich sprawach biznesowych, poradzić się, bo większość osób, które są na etacie nic nie rozumie. Nie mogę porozmawiać o głupotach i pośmiać się z błędów dzieciństwa czy śmiesznych, życiowych sytuacji, aby wzajemnie podnieść sobie humor. Nawet o głupiej pogodzie nie ma z kim porozmawiać, a już o marzeniach czy pasjach to kompletnie inna bajka.
4 lata temu miałam przyjaciela i dwie przyjaciółki, którzy się ze sobą nie znali. Z przyjacielem przegadywałam sprawy wszystkie, naprawdę wszystkie, wraz z obawami i radościami, radziliśmy się wzajemnie względem spraw biznesowych, bo on też prowadził firmę.
Z jedną przyjaciółką spotykałyśmy się na gotowanie (nie wyszły Nam nawet mufinki z torebki ;) ) i na rozwój swoich pasji i zainteresowań, z drugą jak się spotkałyśmy to robiłyśmy odkrywanie miejsc, kawiarni, i gadałyśmy o głupotach.
Przyjaciel zdradził mnie zawodowo i osobiście z nieuczciwą konkurencją, która mnie niszczyła od lat, przyjaciółka od pasji pod wpływem nowego partnera uznała mnie za ofiarę życiową, czym przekreśliła Naszą relację (ja nie daje drugiej szansy i nawet jak mnie przeprosiła, coś już we mnie pękło), a trzecia nie widząc jak koszmarny czas przechodzę wymuszała na mnie spotkania, które dodatkowo mnie osłabiały, spóźniała się nawet godzinę na każde z nich pokazując mi, że wcale nie jestem taka ważna. Ostatecznie sama zrezygnowałam z tej znajomości, kiedy zrozumiałam, że obniża moją wartość, a nie widzi, że potrzebuje wsparcia i pomocy.
Od tego czasu naprawdę nie mam z kim porządnie porozmawiać. Na początku mocno to przeszkadzało, ta pustka, teraz jakoś przywykłam milczeć i nawet zaczęło mi się to podobać.
Myśli wyrzucam na papier - tak jak to jest na blogu - oraz na filmy na youtube.
I przychodzą dni kiedy chciałabym chwycić za telefon i powiedzieć - "Masz czas? Chętnie bym się z Tobą spotkała tak pogadać, po prostu", tak w moim telefonie brak takich osób.

Wiem, że wiele osób nie radzi sobie z tym kiedy nie ma do kogo ust otworzyć. Popadają w samotność, przygnębienie, depresje. Też to wszystko przechodziłam. Później uświadomiłam sobie, że w tym milczeniu jedyne co jest dobre to możliwość realizacji siebie, tworzenia w tym czasie czegoś, wymyślenia czegoś nowego - nawet jak okaże się klapą. Można napisać w tym czasie książkę, można w tym czasie rzucić się w pracę i więcej zarobić. Można nawet wsiąść w samochód czy pociąg i ruszyć przed siebie w poszukiwaniu przygód. To, że nikt nie będzie się o Nas martwił to tylko plus - nikt nie będzie hamował Naszych decyzji.

To wszystko odkryłam milcząc. Odkryłam, że mimo wielokrotnej chęci porozmawiania z kimś od serca, to milczenie to czas na odkrycie siebie, swoich pasji i możliwość życia, w którym nie musimy się nikomu z niczego tłumaczyć.

A jak to jest u Was? Macie z kim tak naprawdę porządnie porozmawiać? Bez wstydu, bez oceniania się wzajemnie, tak życiowo, tu i teraz. Bez odbiegania w przeszłość, bez nadmiernego odbiegania w przyszłość - tylko tu i teraz?

Komentarze

  1. Nie mam tak naprawdę z kim pogadać i tęsknię za dobrą rozmową, za dobrą komunikacja z człowiekiem, który widzi i słyszy i nie jest to wymiana monologów, ale prawdziwy dialog - wzajemny kontakt.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam z kimś porozmawiać.. najzupełniej w świecie i czymkolwiek od serca.Mam dosyć tych wszystkich pseudo znajomych, którzy opowiadaj tylko o sobie i o swojej rodzinie jacy to oni nie są wspaniali i czego nie mają.
    Pamiętam,że od zawsze byłam typem samotnika i wszyscy się śmiali ze mnie,że nie mam nikogo..było wiele sytuacji,w których tak bardzo kogoś potrzebowałam,ale znajomi było przez chwilę,gdyż uznawali,że nie warto ze mną przebywać.Byc może jestem za mało przebojowa, skryta. Miałam w ostatnim czasie niby przyjaciółkę,ale ona po zmianie pracy uznała,że lepiej się odsunąć i po zmianie pracy przestała ze mną kontakt utrzymywać.Mam syna, jestem w związku z facetem,który we mnie nie wierzy, wszystkim obarcza i o cokolwiek go poproszę, zawsze kończy się to kłótnia...oczywiście później żałuję,że go poprosiłam o coś.
    Czasami chciałabym mieć kogokolwiek,kto mnie wysłucha,zapyta jak się czuje i doceni,że mi się coś udało..zawsze zazdroscilam tym dziewczynom,co mają gromadki przyjaciółek i wspólnie np gdzieś wychodzą.Tkwie w zawieszeniu i tej pustce z przerwą roczna jakieś 10lat.
    Nie wiem,może zacznę sama mówić do siebie.
    W tygodniu całe dnie spędzam w pracy, A po pracy z dzieckiem.
    Nigdy nie bylam na głupich kręglach..,a czas wolny wieczorami,kiedy położę małego A facet mój ogląda film przeznaczam na oglądanie jakiś badziewnych transmisji na fb,żeby sobie poprawić humor kupując jakaś pierdole i żeby nie myśleć.
    Bo stanowczo za dużo o wszystkim myślę to mnie dobija

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ci co się śmieją - nie znają życia. Kiedy odchodzą przyjaciele - robią przestrzeń na nowych, nawet wtedy kiedy nie pojawią się Ci nowi zbyt szybko. Mimo tego, że jestem singielką, to o relacjach damsko - męskich mogłabym opowiadać godzinami, bo tyle ile "wzorców" poznałam, tyle ich mnie zraziło do całej populacji facetów i podniosło to moje oczekiwania co do nich - naprawdę wysoko. W ich zachowaniach nic mnie nie zdziwi, ale za to wszystkie te zachowania są bardzo do siebie podobne. Mam jednak pewną sprawdzoną metodę na Panów. Jak nie docenia i nie pomaga najlepiej jest zniknąć z dnia na dzień lub wyjechać na tydzień, nic wcześniej nie mówiąc. Jak zatęskni - dopiero zrozumie. Ale też już żadnego faceta o pomoc nie proszę, bo też zawsze później żałuję - bez względu na to o co proszę. Wieczorami, na relaks polecam coś innego niż transmisje na fb, bo pieniądze z zakupów przydadzą się na realizacje niespełnionych jeszcze marzeń i pasji, albo właśnie tygodniowy wyjazd (np. tylko z synkiem, bez faceta - on musi zatęsknić). Może przy pandemii będzie to trudniejsze, ale warto przygotować się już teraz na taki wyjazd wiosną :) Kiedy byłam w największym dole zaczęłam słuchać wszystkich kanałów na youtube o motywowaniu, o odniesieniu sukcesu, o życiowych tematach. Nie ważne co kto o tych osobach mówił, czy ze wszystkim się zgadzałam z nimi czy nie oraz jak dużą czy małą popularność mają. Moje emocje czasami grały jak na flecie tak się we mnie piętrzyło - od płaczu po śmiech, od radości po nerwy, ale wystarczyło, że usłyszałam jedno zdanie, i odmieniał mi się cały tydzień. Zachciało mi się działać i pracować nad tym, aby tamtą sytuacje zmienić, a nie tylko ją akceptować. Nie warto akceptować czegoś co nas unieszczęśliwia. Dlatego na początek polecam kanały: Kołcz Majk, Langusta na Palmie, Lecimy (z hasztagiem #) - kiedyś to był fajny kanał, teraz zostały resztki, ale warto zobaczyć, Jakub Czarodziej (dobrze mówi o życiu, chociaż dużo przeklina i nie każdemu będzie to odpowiadać) i puszczanie ich najlepiej od najstarszego a nie najnowszego filmu - wtedy można zrozumieć jak długą drogę przeszli. Są to same męskie kanały, ale kobiety głównie skupiają się na wyglądzie lub relacjach z mężczyznami, a nie zawsze jest to najważniejsze. Jak wewnętrznie czujemy się źle, to ani wygląd, ani żaden facet nie jest w stanie tego zmienić. Kiedyś ktoś mi powiedział - podczas lotu samolotem, kiedy samolot zaczyna spadać, w pierwszej kolejności maseczkę najpierw nakładasz sobie, a później dziecku, nigdy nie odwrotnie. Kiedy zrobisz odwrotnie, dziecko przeżyje, a ty nie i już mu nie pomożesz. I tak samo masz się kierować w życiu. Jesteś w kiepskiej sytuacji - najpierw myśl o sobie, bez względu na wszystko, bo dopiero jak będziesz mieć siłę, udźwigniesz wszystko pozostałe i pomożesz każdemu. Bez Twojej energii i siły nic nie będziesz w stanie zmienić. Najpierw Ty - później cała reszta. I zrobiłam tak, wtedy zaczęło się zmieniać. Mam jeszcze naleciałości z przeszłości, że też wszystko biorę na siebie, ale kiedy to zauważam, robię pauzę i znowu zaczynam stawiać siebie na pierwszym miejscu. Polecam to sprawdzić u siebie :) Pozdrawiam serdecznie i jak nie będzie z kim porozmawiać można pisać tutaj. :) Po to tego bloga założyłam, aby każdy znalazł w nim miejsce dla siebie :)

      Usuń

Publikowanie komentarza

POPULARNE POSTY

efekty ćwiczeń z Ewą Chodakowską po 3 tyodniach

dlaczego zaczęłam traktować ludzi z wzajemnością?

Efekty ćwiczeń - porównanie pierwsze - po miesiącu

Biotyna, czyli jak zaczęłam inaczej ratować włosy?

Jedziesz na See Bloggers? Co zabrać?

Tusz bez efektu PANDY ;) - idealny przyjaciel soczewek (haul zakupowy)

nowe ciało - nowa niewidoczna bielizna - czyli jak spełniam swoje modowe marzenia

mapa marzeń - jak ją zrobić?

Garnier fructis - szybki ratunek dla kręconych włosów