Rok stagnacji czy rozruchu?


Jak moglibyście podsumować ten mijający już rok?
Był dla Was owocny i udany czy czekacie aż się skończy?

Dla mnie był to jeden z najgorszych lat w życiu i mimo tego, że jeszcze się nie skończył, to bardzo bym chciała, aby już nastąpił nowy rok.
Wydaje się to czasami dziwnie - co może zmienić data w kwestii roku, ale ja osobiście przynajmniej w świadomości mam coś takiego, że zamykam kolejny etap życia. Tym razem nieudany. Tym razem rok, w którym straciłam mnóstwo szans i okazji, w których nigdzie nie wyjechałam, nigdzie nie byłam, nic nowego nie zobaczyłam, niczego się nowego nie nauczyłam, gdzie zatraciłam dwa lata intensywnej pracy nad swoją sylwetką, gdzie zatraciłam swoje projekty na youtubie, gdzie moje blogi straciły oglądalność.
I tak, kiedy zrobiłam sobie listę rzeczy, które mi się udały, a które zupełnie nie to wiem jedno - w tym roku na listę wypunktowaną na 18 podpunktów do realizacji, udało mi się dokończyć tylko dwie, mimo, że przez cały rok starałam się niesamowicie dawać z siebie wszystko, aby to wszystko co chciałam zrealizować, to jak zwykle się nie udało.
Z nowym rokiem wiąże nadzieje na nowe początki. Teraz wszystko planuje z głową i z większym zapasem czasowym, aby nie tracić niczego, na co wcześniej poświęcałam dużą część swojego życia, i wiem, że w nadchodzącym roku wreszcie się to uda. 
Dlaczego?
Bo wszystko jest gotowe. Wszystko sprawdzone, poprawione, funkcjonujące jak należy, a mi pozostaje tylko patrzeć jak wszystko wzrasta lub żyje własnym życiem.

Tak dla mnie to był najgorszy rok w życiu i mówię to z pełną świadomością, bo tak właśnie go czuje. Nie lata, gdzie dostałam setki ciosów od wrogów, ale właśnie ten rok kiedy musiałam pozbyć się swojej niezależności, wolności, radości, swobody, autentyczności, przyzwyczajeń, pasji, pracy, po prostu siebie.
Nie będąc sobą - umiera się za życia.

Czasami myślę sobie jednak, że w tym okropnym roku udało mi się jedno - zamknąć wszystkie wcześniejsze projekty życiowe, z których korzystać możecie i Wy - moi obecni i przyszli czytelnicy. Tylko z tego jestem dumna, że moja marka jest już pełna, a nowe projekty, które będą się pojawiać, będą tylko jej uzupełnieniem.
Stwierdzam dlatego, że każdy rok, nawet ten najgorszy można zamienić w jakimś stopniu na plus. Czasami jest to zwykły odpoczynek, czasami jest to przemyślenie obecnej ścieżki życiowej, czasami zobaczenie, że musimy pozbyć się ze swojego otoczenia ludzi, którzy wcale nie pomagają, tylko przeszkadzają i utrudniają życie i normalne funkcjonowanie. Czasami taki niekorzystny rok może ukazać to wszystko, w czym nie chce się być, od czego chce się uciec, to wszystko z czym nie chce mieć się do czynienia, co nie jest dla nas. Kiedy wszystko byłoby świetnie nie zauważyłoby się tego co nie sprzyja - rozwojowi, sukcesowi, szczęściu. 
Nieudane, trudne lata uświadamiają, że nie chce być się w takim miejscu i wśród toksycznych ludzi, bo stoi się przy nich w miejscu, a często nawet się cofa.

Ja chciałabym być człowiekiem, który będzie innych dopingował, a nie demotywował. Chciałabym, aby ludzie czuli się przy mnie coraz lepiej, a nie coraz gorzej. Chciałabym, aby ludzie się przy mnie rozwijali, a nie cofali.

Do której grupy ty należysz? Do tej co pomaga wzrastać, czy do tej przy której inni popadają w coraz większe zniszczenie - wizualne, czyli fizyczne i psychicznie?

Komentarze

POPULARNE POSTY

efekty ćwiczeń z Ewą Chodakowską po 3 tygodniach

dlaczego zaczęłam traktować ludzi z wzajemnością?

Efekty ćwiczeń - porównanie pierwsze - po miesiącu

Kiedy nie ma z kim porozmawiać

Biotyna, czyli jak zaczęłam inaczej ratować włosy?

Tusz bez efektu PANDY ;) - idealny przyjaciel soczewek (haul zakupowy)

Jedziesz na See Bloggers? Co zabrać?

nowe ciało - nowa niewidoczna bielizna - czyli jak spełniam swoje modowe marzenia

mapa marzeń - jak ją zrobić?

Garnier fructis - szybki ratunek dla kręconych włosów